Cukier i sól
Pewnego dnia król był bardzo smutny. Nie rozweselił się nawet po deserze Królewskiego Cukiernika! Smutek władcy zastanowił Edwarda.
-Co się stało Waszmości?- spytał.-Królestwo popada w długi- odparł władca.- Był bardzo słaby rok w produkcji cukru. Kopalnie soli zaś są przeładowane towarem, którego nikt nie chce kupić. Skarbiec pustoszeje z dnia na dzień. Jak tak dalej pójdzie nie będę mógł pozwolić sobie na pyszne ciasta, które pieczesz!- zapłakał król.
Cukiernik odszedł zasmucony. Martwił się sytuacją królestwa. Nie martwiła go utrata pracy. Jego zdolności na pewno zostaną docenione gdzie indziej. Jest przecież cukiernikiem! Ale bardzo chciał pomóc królowi i państwu, które tak miło go przyjęło. Bardzo lubił tutejszych mieszkańców. Nie chciał, aby cierpieli z powodu biedy.
Gdy Edward wchodził do kuchni, Ciastuny (czyli opiekunowie ciasta) go zagadnęły:
-Czemu jesteś taki smutny?- Ich miły głos od razu rozjaśnił twarz cukiernika.
-Królestwo ma problemy finansowe- odpowiedział smutny.
-Jak to możliwe!- zmartwiły się Ciastuny.
-Cukru w tym roku mało, soli nikt nie chce kupować- wyjaśnił cukiernik.- Król niedługo mnie zwolni, a słodkie czasy tego królestwa będą tylko wspomnieniem!
Ciastuny nic na to nie odpowiedziały, tylko szybko pobiegły do swojego warsztatu. Było to miejsce, w którym mogły tworzyć różne przydatne rzeczy. Ostatnio stworzyły komunikator, aby rozmawiać z dalekimi miejscami. Cukiernik Edward zastanowił się, dlaczego tak szybko Ciastuny go zostawiły. W chwilę potem zdecydował się wrócić do kuchni i upiec ciasto z dużą ilością karmelu.
Gdy wkładał ciasto do piekarnika, drzwi otworzyły Ciastuny. Biedny Edward podskoczył ze strachu i uderzył się w kuchenkę.
-Mamy to!- wykrzyknęły Ciastuny.
-Co takiego?- zapytał cukiernik rozcierając guza na głowie.
-Mamy porozumienie ze smokami!
-Ze smokami? A w jakiej sprawie?
-W sprawie naszego królestwa! O handlu ze smokami! O soli i cukrze!- wykrzyknęły zadowolone Ciastuny.
-Chodźmy z tą radosną wiadomością do króla.- zaproponował Edward.
Król drzemał na swoim tronie. Edward i Ciastuny wślizgnęły się cicho do sali i zbudziły króla.
-Waszmość niech się nie martwi sytuacją w królestwie!- Powiedział cukiernik delikatnie dotykając królewską rękę.
-Co? Ale jak?- dopytał zaspany król.
-Ciastuny umówiły się ze smokami- wyjaśnił Edward.- Smoki jutro mają przylecieć z towarami na handel.
Twarz króla rozpromieniała.
Nazajutrz król przywitał smoki. Jeden z nich przyniósł olbrzymi worek cukru, drugi miał kilka pustych worków na sól.
-Królu- rozpoczął najstarszy ze smoków.- Ciastuny powiedziały nam, że macie za dużo soli. A my mamy za dużo cukru. Możemy się porozumieć i wymienić, tak aby każdy był zadowolony.
-Jestem ucieszony waszą propozycją- odpowiedział król.- Zgadzam się na taki handel.
Smok podał łapę, a król ją uścisnął. Odczekali tak chwilę, aby Królewski Malarz mógł uwiecznić ten moment. W chwilę potem podpisano umowę pod tytułem „Cukier i sól”, która zobowiązywała do handlu według dobrych cen między smokami a królestwem. Wymiana ta prowadzi do równowagi, która pozwoli rozwijać się i królestwu i smokom.
Cukiernik na zakończenie zwrócił się do Ciastunów:
-Zapewniłyście równowagę. Nie można mieć samej soli. I cukier jest potrzebny. Jesteście nie tylko opiekunami ciasta, ale i całego królestwa!
Smoki zwróciły się do króla:
-Nie można tyle jeść cukru. I sól jest potrzebna. Dlatego bardzo cieszymy się na umowę handlową.
Komentarze
Prześlij komentarz